niedziela, 15 stycznia 2017

Kuroneko (Łódź)

 
Zachęcona dobrymi opiniami, odwiedziłam niedawno restaurację Kuroneko ("Czarny kot"). Od kilku miesięcy prowadzona jest przez dwie Japonki wraz z mężami na Piotrkowskiej 217, w nowej pofabrycznej strefie, w której powstaje coraz więcej lokali.



Zaczęło się nieźle: całkiem smaczne, esencjonalne miso (na pierwszym zdjęciu), ramen i lekka, ziołowa rolka z papieru ryżowego z krewetką. Gorzej niestety wypadły dania główne. Ja zamówiłam japońskie curry z wołowiną. Jako dodatek do niego wybrałam jajko, chciałam też ser, ale go zabrakło (podobnie jak kiszonych warzyw i jednej z przystawek). Na poniższym zdjęciu widać właśnie to danie. Pod jajkiem znajdowała się cienka warstwa sosu i jeden (!) kawałek mięsa. Byłam w szoku ;) Smak nie był najgorszy, ale to za bardzo sytuacji nie poprawiło. Inne propozycje to grillowana makrela (zbyt słona), smażone pierożki gyoza (zbyt tłuste), edamame (przystawka z niedojrzałych strąków soi) oraz smaczna sałatka z glonów wakame. Bardzo udane były lody waniliowe i z zieloną herbatą, ale porcja - naprawdę malutka. Mniej smaczne okazały się placki dorayaki ze słodką pastą z fasoli adzuki. Były dość suche, a nadzienia po prostu pożałowano.
Należy docenić starania: kelnerki były ubrane w tradycyjne japońskie stroje, ale według mnie nie pasuje to do dość nowoczesnego wystroju i nie wpływa na wytworzenie klimatu restauracji.
Jeśli tak dalej pójdzie (chodzi mi oszczędzanie na składnikach), to nie wróżę tej restauracji powodzenia, a nawet przetrwania do pierwszych urodzin. Gdyby poprawić parę elementów, mogłoby to być całkiem ciekawe miejsce.


Jedzenie: 3/5
Cena/jakość: 2
Obsługa: 3,5
Wystrój: 3

Kuroneko
Piotrkowska 217, Łódź  
 

1 komentarz:

  1. Też byłam w tej restauracji...na sam ramen czekałam ponad 40min, chociaż byłam jedną z pierwszych osób, które składały zamówienie. Kolega nie dostał deseru bo zabrakło i długo po daniu głównym musiał zmienić zamówienie (czekolada matcha była obłędna ale cena dość wysoka jak za dwie kosteczki). Zupa była naprawdę smaczna ale nie sądzę, żebym specjalnie chciała tam wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze!